Wydaje mi się, że każdy kiedyś chciał po prostu wyjść z domu, od swoich problemów i od wszystkiego co się z nimi łączy i po prostu iść przed siebie. Wejść na jakąś wysoką wieżę, zacząć biec w nieokreślonym kierunku, albo wykrzyczeć wszystkim dookoła, że nie jest się idealnym. Jakże niewielu z nas ma jednak odwagę to zrobić. Bo przecież to nie ma sensu. Co ludzie sobie pomyślą?Fincha to nie obchodziło. On był jedną z tych osób, których nie obchodziły konsekwencje. Uważał, że nie może spotkać go nic gorszego niż aktualny stan rzeczy. Dlatego pewnego dnia postanowił wejść na wieżę niedaleko szkoły. Przeszedł przez barierki. Już prawie miał skakać, kiedy niedaleko ujrzał dziewczynę. Violet Markey. Jedną z pośród popularnej grupy dziewczyn. Właśnie ta Violet stała niedaleko niego będąc o krok od nieuniknionej śmierci.
Theodore Finch ją ratuje.A ona ratuje jego.
I zostaje bohaterką, która odciągnęła znanego szkolnego wariata od skoku samobójczego.
Właśnie tak rozpoczyna się niezwykle barwna opowieść o dwojgu nastolatków, których los pokarał okrutną przeszłością. Finch nieustannie szukający powodu do pozostania na tym świecie oraz Violet, która żyje przeszłością. Czy ich życie potoczy się prosto i bez zmartwień?
Uważam, że książka jest niezwykle interesująca i zdecydowanie godna polecenia. Łatwo i szybko się ją czyta. Jedynym mankamentem może być to, że nie byłam w stanie się od niej oderwać. Chociażby się waliło i paliło musiałam dokończyć rozdział, tak strasznie wciągnęła mnie jej fabuła. Myślę, że może być ona przeznaczona jak dla młodzieży, tak i dla dorosłych, którzy lubią czasem cofnąć się parę lat wstecz i znów poczuć się nastolatkiem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz